Witam Was wszystkich serdelecznie. Co prawda z wakacji wróciłam już jakiś czas temu, ale zamieszanie spowodowane problemami z kontem, bieganie do banku, na policję, znów do banku, do tego kompletowanie wyprawki szkolnej dla starszego synka (w Szwajcarii szkoła zaczyna się w sierpniu - w tym roku było to 23-ego), sprawy organizacyjne polskiej szkółki niedzielnej i jeszcze jakby tego było mało - nowa praca. To wszystko sprawiło, że blogowanie musiało zostać odłożone na chwilę na bok. Wszystko zaczyna się jednak normować, więc mam nadzieję wrócić do blogowego świata.
Tuż przed naszym wyjazdem do Polski kuzynka poprosiła mnie o zrobienie worka do przedszkola dla jej córeczki. Jako że byłam już w trakcie pakowania, nie miałam szans na zrobienie tego jeszcze u siebie. Przyjazd do naszej rodzinnej miejscowości, jednodniowy odpoczynek po podróży i ponowny wyjazd (tym razem w trasę wakacyjną, nie dały mi również szans na pomyślenie nawet o worku. Po 2-tygodniowych wojażach zjechaliśmy wreszcie znów do rodzinki, żeby jednak nacieszyć ich trochę swoją krótką obecnością. Wtedy to właśnie w ekspresowym tempie powstał napis na worek:


Po raz pierwszy skorzystałam ze wzorków zamieszczonych w TWOCS. Kolorki dobierane samodzielne i w nieco okrojonych ilościach, ale zależało mi na tym, żeby skończyć hafcik przed wyjazdem (a mimo pobytu w domu ciągle byliśmy w rozjazdach, a to jeden szwagier, a to drugi, a to babcie, ciocie, itp. itd). Worka już uszyć szans nie miałam, więc zakupiłam gotowy a misję przyszycia haftu powierzyłam mamie. Worek dotarł już do mojej kuzynki i za dni kilka powędruje do przedszkola z małą Julką. Zarówno mama jak i córka zadowolone z efektów, a to jest chyba najważniejsze, prawda?
Pozdrawiam wszystkich i do "zobaczenia" w blogowym świecie, mam nadzieję, że wkrótce:)