Co prawda koniec stycznia już, ale to mój pierwszy post w tym roku, więc życzę Wam wszystkiego naj naj najlepszego :)
Na robótki jeszcze czasu dużo nie miałam, hafty póki co leżą rzucone w kąt, ale siadłam do maszyny. Synkowie moi brali udział, jak co roku, w jasełkach. Młodszy był pastuszkiem i strój dla niego już miałam, ale starszy w tym roku awansował do roli króla. Z materiałów, które znalazłam u rodziców powstało coś takiego:
Tunikę szyłam "na oko", a pomocny w uszyciu peleryny okazała się ta strona (klik). Tunika miała nieco za duże wycięcie na głowę, ale peleryna wszelkie niedoróbki zamaskowała ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kostiumy dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kostiumy dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 stycznia 2014
środa, 21 listopada 2012
Strój krzyżacki
Z okazji rocznicy śmierci Henryka Sienkiewicza dzieci z naszej polskiej szkoły zostały zaproszone do parafii w Vevey, w której pisarz był pochowany, do zaprezentowania krótkiego programu artystycznego. Z uwagi na wiek młodych aktorów oraz krótki czas na przygotowani (zaledwie tydzień), wybór padł na jedną scenę - przekazanie mieczy Królowi Jagiełło przez krzyżackich posłańców, które nastąpiło pod Grunwaldem i pochodzi z "Krzyżaków" właśnie.
Synek mój został jednym z owych krzyżaków, powstać więc musiał odpowiedni na tę okazje strój. Taki mały krawiecki recykling. Sklepów z tekstyliami w Szwajcarii jak na lekarstwo, więc trzeba było przekopać zawartość szafy i znaleźć nadające materiały i nie tylko. Ze starego białego prześcieradła i czarnego brystolu powstała tunika i płaszcz. Do tego szare getry, czarny pas taty, czarne wysokie buty, tarcza oraz miecz i krzyżak gotowy :)
Był do tego hełm, niestety wyszedł zdecydowanie za duży, więc poczeka sobie na inną okazję ;)
Synek mój został jednym z owych krzyżaków, powstać więc musiał odpowiedni na tę okazje strój. Taki mały krawiecki recykling. Sklepów z tekstyliami w Szwajcarii jak na lekarstwo, więc trzeba było przekopać zawartość szafy i znaleźć nadające materiały i nie tylko. Ze starego białego prześcieradła i czarnego brystolu powstała tunika i płaszcz. Do tego szare getry, czarny pas taty, czarne wysokie buty, tarcza oraz miecz i krzyżak gotowy :)
Był do tego hełm, niestety wyszedł zdecydowanie za duży, więc poczeka sobie na inną okazję ;)
poniedziałek, 24 października 2011
Mój mały Indianin.
Czwartek wieczór - telefon: "Jest tydzień misyjny i w niedzielę dzieci będą niosły dary do ołtarza przebrane za inne narodowości. Adasiowi przypadł Indianin. Możemy na Ciebie liczyć?". No przecież nie mogłam odmówić, prawda? Do naszej misji katolickiej w Marly nie przychodzi wiele osób, choć dzieciaków ostatnio sporo jest, ale przecież Adasiowi bycie Indianinem na pewno się spodoba.
W piątek rano ruszyliśmy do sklepów w poszukiwaniu stroju. No i co - no właśnie nic. Nie znaleźliśmy nic w odpowiednim rozmiarze i przystępnej cenie.
Trzeba by więc coś uszyć, ale tu też pojawia się problem. Sklepów z materiałami tutaj też za wiele nie ma, ale od czego wyobraźnia. Poszewka na poduszkę w kolorze beżowym (kupiłam nową ma się rozumieć) da się przecież przerobić na chłopięcą indiańską tunikę, do tego pióropusz (piórka akurat mają w sklepie hobbistycznym), pod spód koszula w kolorze khaki i beżowe spodnie i oto jak się mój mały Indianin prezentował:
I boliwijska stuła, którą niósł do ołtarza:
Wiem, że nie wyszło mi to zbyt idealnie. To moje drugie podejście do szycia (pierwsze było dawno, dawno temu), bez żadnego wykroju, mierzone po kawałku na synku no i dopiero uczę się obsługi nowej maszyny. Zadowolona jednak jestem, tym bardziej, że strój bardzo się wszystkim podobał.
Miłego dnia:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)