Mężuś znów wyjechał do Genewy, więc ja w ramach pocieszania swojej tęsknoty ruszyłam na zakupy, wcale nie ubraniowe lol. A oto co nabyłam:
I mała segregacja:
Masa FIMO i gwiazdkowe "stickersy"
Kilka numerów gazetek z haftami (dwie nowe a dwie z zeszłego roku znalezione w internecie) - może wspomogą moją naukę francuskiego ;)
Folijki na karteczki tudzież świąteczne pierniczki
Passe do karteczek (te 3 zestawy to tylko niewielka część, która uzupełniła moje zakupione jakiś czas temu w większych ilościach karteczki)
Pudełeczko na przydasie
Które od razu zostało zagospodarowane
Naprawdę nie podejrzewałabym siebie o posiadanie takiej ogromnej ilości igieł do szycia ręcznego;). Oczywiście pudełko nie pomieściło nawet połowy moich skarbów, muszę więc wybrać się po co najmniej jeszcze dwa lol
A teraz zmykam. Mam dziś wieczorkiem jeszcze kolejną lekcję francuskiego, a nazwy niektórych zwierząt i owadów ciągle są mi obce ;)
Miłego dnia :)